Dany jest wielokąt o bokach długości wymiernej, w którym wszystkie kąty wewnętrzne są równe
lub
. Z ustalonego wierzchołka wypuszczamy promień świetlny do wnętrza wielokąta w kierunku dwusiecznej kąta wewnętrznego przy tym wierzchołku. Promień odbija się zgodnie z zasadą: kąt padania jest równy kątowi odbicia. Udowodnić, że promień trafi w jeden z wierzchołków wielokąta.
Ponieważ każdy kąt wewnętrzy rozpatrywanego wielokąta
wynosi
lub
, więc wszystkie boki tego wielokąta (po odpowiednim jego obrocie) są ustawione poziomo lub pionowo (rys. 1). Niech
będą długościami kolejnych boków wielokąta
, przy czym każda z liczb
,
jest całkowita dodatnia.
Rozpatrzmy kwadratową kratę, w której każdy mały kwadracik ma bok długości
. Wówczas wielokąt
można tak umieścić na tej kracie, by każdy jego bok był zawarty w pewnej prostej wyznaczającej kratę (rys. 1). Promień świetlny wypuszczony z wierzchołka wielokąta
zgodnie z podanymi zasadami porusza się wtedy wzdłuż przekątnych kwadratów kraty i odbija od boków wielokąta
w punktach kratowych.

Przypuśćmy, że promień świetlny nie trafił w żaden wierzchołek wielokąta
. Odbijał się on zatem od boków wielokąta dowolnie wiele razy. Stąd wynika, że promień trafił co najmniej trzykrotnie w pewien punkt
leżący na obwodzie wielokąta
. Zatem co najmniej dwukrotnie promień trafił w punkt
poruszając się z tego samego kierunku. To oznacza, że trajektoria promienia jest okresowa, co nie jest możliwe, gdyż promień rozpoczął swój bieg z wierzchołka wielokąta
.