II etap XLVII Olimpiady Matematycznej
Rozstrzygnąć, czy każdy wielomian o współczynnikach całkowitych jest sumą trzecich potęg wielomianów o współczynnikach całkowitych.
Jeśli
jest wielomianem o współczynnikach całkowitych, to
; przy tym
,
. Tak więc trzecia potęga wielomianu o współczynnikach całkowitych ma współczynnik przy
podzielny przez
.
Również suma trzecich potęg takich wielomianów ma tę samą własność.
Zatem żaden wielomian, w którym współczynnik przy
nie jest podzielny przez
(na przykład
) nie jest sumą trzecich potęg wielomianów o współczynnikach całkowitych.
Okrąg o środku
wpisany w czworokąt wypukły
jest styczny do boków
,
,
,
odpowiednio w punktach
,
,
,
, przy czym proste
i
przecinają się w punkcie
. Dowieść, że proste
i
są prostopadłe.
Oznaczmy rzuty prostokątne punktów
i
na prostą
odpowiednio przez
i
. Kąty
,
i
są proste, a zatem punkty
,
i
leżą na okręgu, którego średnicą jest odcinek
(rysunek 7). (Punkt
może się pokrywać z
i nie można wówczas mówić o kącie
; ale w takim przypadku stwierdzenie, że
jest punktem wspomnianego okręgu nie wymaga żadnego uzasadnienia.) Analogicznie, punkty
,
i
leżą na okręgu, którego średnicą jest odcinek
. Stosując do tych okręgów twierdzenie o odcinkach siecznych otrzymujemy równości
![]() |
To samo twierdzenie, zastosowane do okręgu
wpisanego w czworokąt
pokazuje, że lewe strony powyższych związków są równe. Zatem i prawe strony muszą być równe, czyli zachodzi równość
; przy tym odcinki
i
są zawarte w półprostej
. Stąd wniosek, że punkty
i
pokrywają się, i wobec tego prosta
jest prostopadła do
.
Uwaga: Przeprowadzone rozumowanie nie zależy od tego, czy
jest punktem przecięcia półprostych
i
, czy półprostych
i
. Ta sama uwaga odnosi się także i do dalszych sposobów rozwiązania.

Wykazać, że jeśli każda z liczb
,
,
jest nie mniejsza od
oraz jeśli
, to
![]() |
Dla
zachodzi nierówność
![]() |
(patrz: Uwaga 1). Przekształcamy tę nierówność, jak następuje:
![]() |
Teraz wystarczy podstawić dane liczby
,
,
:
![]() |
i mamy tezę zadania.
Funkcja dana wzorem
![]() |
jest dwukrotnie różniczkowalna w zbiorze liczb rzeczywistych. Obliczamy jej pochodną pierwszego i drugiego rzędu:
![]() |
Z otrzymanych wzorów widać, że funkcja
jest rosnąca w przedziale
, a malejąca, w każdym z przedziałów
i
oraz że jest wypukła w przedziałach
i
, a wklęsła w przedziałach
i
(rysunek 9)).

Prosta
styczna do wykresu w punkcie
ma równanie
![]() |
i przecina ten wykres ponownie w punkcie
, czyli 
Z wcześniejszych spostrzeżeń na temat przebiegu funkcji
wynika, że w następujących przedziałach żaden punkt jej wykresu nie leży powyżej prostej
:
— w przedziale
(bo funkcja
jest w tym przedziale wklęsła);
— w przedziale
(bo funkcja
jest w tym przedziale malejąca);
— w przedziale
(bo funkcja
jest w tym przedziale wypukła).
Tak więc w całym przedziale
zachodzi nierówność
czyli nierówność (2) z poprzedniego rozwiązania; pozostaje powtórzyć jego końcówkę.
Uwaga 1. Oba przedstawione sposoby rozwiązania sprowadzają się do zastosowania nierówności (2). Jej wyprowadzenie w pierwszym rozwiązaniu, czysto algebraiczne, jest krótkie i zgrabne; ale jak wpaść na pomysł, by rozpocząć od nierówności (1) - niewątpliwie prawdziwej, lecz w żaden sposób nie sugerowanej treścią zadania? Otóż staje się ona naturalna w świetle rozumowania analitycznego, zastosowanego w drugim rozwiązaniu.
Z podobną sytuacją często można się spotkać przy wyprowadzaniu różnych nierówności. W rozumowaniu prowadzącym do szukanego oszacowania (nie znanego uprzednio) zwykle stosuje się metody analizy matematycznej: badanie znaku pochodnych i wynikającą stąd interpretację w terminach własności wykresów rozważanych funkcji. Znalazłszy oszacowanie, warto następnie spróbować znaleźć inny jego dowód, oparty jedynie na prostych przekształceniach algebraicznych (wolny od języka pochodnych, stycznych, wypukłości itd.), a przez to bardziej elementarny i bardziej elegancki.
W przykładzie z tego zadania do nierówności (1) najłatwiej dojść od tyłu
, przekształcając równoważnie nierówność (2), znalezioną przy użyciu rachunku różniczkowego. Redagując rozwiązanie odwracamy kolejność: zaczynamy od ,,bardzo prawdziwej'' nierówności (1) i otrzymujemy (2) jako jej konsekwencję. Nie mamy przy tym obowiązku tłumaczyć się, skąd taki fortunny pomysł ...
Uwaga 2. Podana w zadaniu nierówność jest słuszna dla każdej trójki liczb
,
,
spełniającej warunek
; założenie, że
, jest zbędne.
Dla dowodu przyjmijmy, że
. Gdy
, mamy sytuację już rozpatrzoną; nierówność zachodzi.
Jeżeli
, to
, więc
. Funkcja
maleje w przedziale
, a zatem
. Maksymalną wartością funkcji
jest
. Wobec tego
![]() |
Jeśli
, to z przebiegu funkcji
wnosimy, że wartość
jest nie większa od wartości
. Stąd
![]() |
Suma przedziałów
,
i
pokrywa (i to ,,z nawiązką'') całą prostą liczbową. Zatem istotnie żadne dolne ograniczenie zakresu zmienności
nie jest potrzebne.
[Mamy tu typowy przykład zadania, w którym założenia zostały dopasowane - nieco sztucznie - do przewidywanej metody rozwiązywania.]
Dany jest ciąg
liczb ze zbioru
. Zakładamy, że dla
zachodzą implikacje:
![]() |
Udowodnić, że dla pewnych dwóch różnych liczb
zachodzą równości:
oraz
.
Oznaczmy przez
parę uporządkowaną
. Należy udowodnić, że w ciągu
pewna para powtarza się. Zgodnie z warunkiem zadania, pary
oraz
są w tym ciągu niedopuszczalne.
Przypuśćmy, wbrew tezie, że w ciągu
nie ma powtórzeń. Z dziesięciu liczb jednocyfrowych można utworzyć
różnych par dopuszczalnych. Każda z nich musi zatem wystąpić w tym ciągu dokładnie jeden raz.
Oprócz pary
istnieje dziewięć dopuszczalnych par postaci
oraz tylko osiem dopuszczalnych par postaci
. Jeśli wszystkie one mają się pojawić, to jedynka musi raz wystąpić w ciągu
na miejscu, które nie ma prawego sąsiada
- czyli na ostatnim miejscu.
Ponieważ role symboli
i
są symetryczne, analogiczne rozumowanie pokazuje, że także trójka musi wystąpić na ostatnim miejscu. Jednak te warunki nie mogą być spełnione jednocześnie. Otrzymana sprzeczność kończy dowód.
Znaleźć wszystkie pary liczb całkowitych
spełniające równanie
![]() |
Podstawiamy
,
i przekształcamy równanie:
![]() |
Jeden z czynników otrzymanego iloczynu musi być równy
lub
, a drugi (odpowiednio)
lub
.
Stąd wynika, że liczby
oraz
spełniają jeden z następujących układów równań:
![]() |
W takim razie liczby
i
są pierwiastkami jednego z następujących trójmia-nów kwadratowych:
![]() |
Pierwszy z nich ma pierwiastki
,
, ostatni zaś - pierwiastki
,
; pozostałe dwa nie mają pierwiastków całkowitych. Daje to następujące rozwiązania
rozważanego równania:
,
,
,
.
Wewnątrz równoległościanu,którego krawędzie mają długości
,
,
, leży punkt
. Dowieść. że istnieje wierzchołek równoległościanu, którego odległość od punktu
nie przekracza
.
Ściany równoległościanu wyznaczają sześć płaszczyzn. Niech
będzie tą płaszczyzną, której odległość od punktu
jest najmniejsza; jeśli są dwie takie płaszczyzny (lub więcej), wybieramy dowolną z nich i ją oznaczamy przez
. Niech
będzie ścianą równoległościanu zawartą w płaszczyźnie
i niech
będzie rzutem prostokątnym punktu
na tę płaszczyznę.
Przyjmijmy, że cztery krawędzie równoległościanu, łączące wierzchołki
,
,
,
z wierzchołkami ściany
równoległej do
, mają długość
. (Nie tracimy przez to ogólności, bo w razie potrzeby można zmienić oznaczenia długości krawędzi.)
Punkt
jest oddalony od ściany
nie mniej niż od ściany
. Zatem
.
Wykażemy, że punkt
leży w obrębie rówuoległoboku
. Przypuśćmy, że jest inaczej. Wówczas odcinek
przecina brzeg równoległościanu w pewnym punkcie
, należącym do jakiejś innej ściany. Odległość punktu
od płaszczyzny tej ściany nie przekracza długości odcinka
, a więc jest mniejsza od długości odcinka
, czyli od odległości punktu
od płaszczyzny
. To się jednak kłóci z wyborem płaszczyzny
; sprzeczność dowodzi fałszywości uczynionego przypuszczenia.
Tak więc
jest punktem równoległoboku
, którego boki mają długości
i
. Powtarzamy rozumowanie: spośród prostych
,
,
,
wybieramy tę, której odległość od punktu
jest najmniejsza; jeśli jest więcej niż jedna taka prosta, wybieramy którąkolwiek z nich.
Przyjmijmy, że jest to prosta
i że
(w razie potrzeby zmieniamy oznaczenia). Niech
będzie rzutem prostokątnym punktu
na prostą
. Rozumując podobnie jak poprzednio zauważamy, że
oraz że
jest punktem odcinka
; gdyby bowiem punkt
leżał na prostej
poza odcinkiem
, wówczas odcinek
przecinałby inny bok równoległoboku
, i wobec tego odległość punktu
od tego boku byłaby mniejsza niż odległość
od prostej
- wbrew wyborowi owej prostej.
Możemy wreszcie bez straty ogólności założyć, że punkt
leży na odcinku
w odległości nie większej od końca
niż od
. Zatem
.
Kierunki prostych
,
,
są parami prostopadłe. Odcinki
,
,
są więc trzema prostopadłymi krawędziami prostopadłościanu, którego wewnętrzną przekątną jest odcinek
. Długości tych odcinków nie przekraczają (odpowiednio) liczb
,
,
. Zatem, ostatecznie,
![]() |
punkt
jest wierzchołkiem, którego istnienie trzeba było wykazać.