I etap XLI Olimpiady Matematycznej
Wyznaczyć w zależności od stałych rzeczywistych
,
liczbę rzeczywistych pierwiastków równania
![]() |
Oznaczmy lewą stronę równania przez
; ma ona sens liczbowy dla
. Określona w ten sposób funkcja
dana jest więc wzorem
![]() |
gdzie
![]() |
Rozważymy dwa przypadki.
Przypadek I. Gdy
, funkcja
jest ściśle rosnąca oraz ciągła w całej swej dziedzinie, czyli w przedziale
. Skoro
,
, zatem dla każdej wartości
równanie
ma dokładnie jedno rozwiązanie (istnienie tego rozwiązania wynika z ciągłości funkcji
, a jedyność - z jej ścisłej monotoniczności). Przyjmując w szczególności
dostajemy wniosek, że rozważane równanie ma (w tym przypadku) jeden pierwiastek rzeczywisty.
Przypadek II. Gdy
, funkcja kwadratowa
osiąga minimum równe
w punkcie
; jest malejąca w przedziale
, a rosnąca w
. Zatem funkcja
osiąga w punkcie
lokalne maksimum równe
; jest rosnąca w przedziałach
i
, a malejąca w
. Liczba pierwiastków równania
wynosi więc trzy, dwa lub jeden - w zależności od tego, czy liczba
jest mniejsza, równa, czy większa od
. W rozważanym obecnie przypadku
te trzy sytuacje są odpowiednio równoważne temu, że różnica
jest mniejsza, równa bądź większa od
.
Biorąc pod uwagę konkluzje rozważań w przypadkach I i II możemy sformułować odpowiedź na postawione w zadaniu pytanie:
Liczba rzeczywistych pierwiastków równania
wynosi:
![]() |
Udowodnić, że jeżeli liczby
,
są różne od zera, to funkcja
![]() |
nie jest okresowa.
Sposób I. Przypuśćmy, wbrew tezie, że funkcja
jest okresowa i niech
będzie okresem:
![]() |
Zachodzi więc równość
![]() |
którą możemy przekształcić następująco, stosując znane tożsamości trygonometryczne:
![]() |
Podstawiając
otrzymujemy stąd równość
![]() |
natomiast podstawiając w (1)
dostajemy
![]() |
Czynnik
nie jest zerem. Także
, zgodnie z założeniem. Zatem
![]() |
Z równości (2) i (3) wnosimy (uwzględniając założenie
), że
![]() |
Otrzymane równości (3) i (4) nie dadzą się jednak pogodzić: wynikałoby z nich, że zarówno liczba
, jak i
, musi być całkowitą wielokrotnością
. To zaś nie jest możliwe, wobec niewymierności liczby
. Sprzeczność dowodzi, że funkcja
nie jest okresowa.
Na zewnątrz trójkąta ostrokątnego
zbudowano trójkąty równoboczne
,
,
. Dowieść, że odcinki
,
,
przecinają się w jednym punkcie i są równej długości.
Weźmy pod uwagę obrót płaszczyzny o
wokół punktu
, w takim kierunku, by punkt
przeszedł na
, a punkt
- na
. Trójkąt
nałoży się wówczas na trójkąt
. Zatem
, przy czym proste
i
tworzą kąt
. Oznaczmy punkt ich przecięcia przez
. Mamy więc równości kątów:
![]() |
(rysunek 1). Z równości tych wynika, że punkt
leży na każdym z trzech okręgów opisanych na trójkątach
,
,
. Oczywiście jest to ich jedyny punkt wspólny, bowiem okręgi te przecinają się - poza punktem
- tylko parami, w trzech różnych punktach
,
,
.
Udowodniliśmy więc, że okręgi opisane na trzech dorysowanych trójkątach równobocznych mają dokładnie jeden punkt wspólny
(zwany jest on punktem Toricellego trójkąta
). Zauważmy, że przy takiej charakteryzacji punktu
rola każdego z wierzchołków
,
,
jest taka sama, żaden nie jest wyróżniony. Wykazaliśmy ponadto, że odcinki
i
mają równą długość i przecinają się właśnie w punkcie
.

Możemy powtórzyć to samo rozumowanie startując na przykład z pary odcinków
,
(jeden z nich nałoży się na drugi przy obrocie o kąt
wokół punktu
). Otrzymamy równość
oraz stwierdzimy, że punkt Toricellego
jest punktem przecięcia także i tej pary odcinków.
Zatem wszystkie trzy odcinki
,
,
przecinają się w punkcie
i mają równą długość.
Z szachownicy o wymiarach
polach pokolorowanych w zwykły sposób usunięto dwa poła różnych kolorów. Udowodnić, że pozostałe
pola można pokryć 31 prostokątami o wymiarach
.
Oznaczmy przez
najmniejszy prostokąt zawierający oba usunięte pola
i
. Ponieważ pola te są różnych kolorów i leżą w przeciwległych narożnikach prostokąta
, zatem długości boków
są liczbami naturalnymi różnej parzystości. Nie tracąc ogólności możemy przyjąć, że prostokąt
tworzy
rzędów pionowych i
rzędów poziomych, przy czym
jest liczbą parzystą, a
- nieparzystą (rysunek 2).
Pokażemy, żę prostokąt
bez pól
i
można pokryć płytkami o wymiarach
. Gdy
, mamy do pokrycia pasek o długości
i szerokości
; sposób pokrycia jest oczywisty. Gdy
, wówczas każdy ze skrajnych rzędów pionowych (bez pola
, względnie
) ma wymiary
i wobec nieparzystości
da się pokryć płytkami
, ustawionymi pionowo. Pozostała część prostokąta
jest prostokątem o wymiarach
(ewentualnie zbiorem pustym, gdy
) i da się pokryć płytkami ułożonymi poziomo.

Pozostaje do pokrycia reszta szachownicy. Proste zawierające pionowe boki prostokąta
odcinają dwa pasy prostokątne, biegnące przez całą wysokość szachownicy; w szczególnych przypadkach jeden z nich (lub oba) może być zbiorem pustym. Każdy z tych pasów pokrywamy pionowymi płytkami
; jest to możliwe, bo
jest liczbą parzystą.
Część szachownicy pomiędzy wspomnianymi prostymi, po usunięciu z niej prostokąta
, rozpada się na dwa prostokąty (górny i dolny), każdy o szerokości
( znów: jeden z nich - lub oba - może być zbiorem pustym). Ponieważ
jest liczbą parzystą, potrafimy i te obszary pokryć płytkami
, ułożonymi poziomo.
W ten sposób pokryliśmy płytkami
całą szachownicę bez pól
i
. Nie jest to jedyny możliwy sposób; istnieje wiele innych. Zauważmy jeszcze, że opisana tu metoda jest skuteczna w przypadku dowolnej szachownic
o wymiarach parzystych.
Dowieść, że krawędzi sześcianu nie da się ponumerować liczbami od 1 do 12 tak, by suma numerów krawędzi wychodzących z każdego wierzchołka była taka sama.
Czy można spełnić ten warunek numerując krawędzie dwunastoma różnymi liczbami ze zbioru
?
Przypuśćmy, że istnieje sposób ponumerowania, o jakim mowa w pierwszym zdaniu. Każda krawędź przylega swymi dwoma końcami do dwóch wierzchołków. Podwojona suma numerów wszystkich krawędzi powinna więc być równa
, gdzie
oznacza sumę numerów krawędzi wychodzących z jednego wierzchołka (wartość wspólna dla wszystkich krawędzi sześcianu). Wynikałaby stąd równość
; sprzeczność, bo
powinno być liczbą całkowitą.
Jeśli natomiast wolno do numerowania użyć dowolnych dwunastu różnych liczb ze zbioru
, to uzyskanie równych sum przy wszystkich wierzchołkach jest możliwe, i to wieloma sposobami. Przykład realizacji ukazuje rysunek 3.

Niech
będzie dowolnym punktem czworościanu
. Oznaczmy pola ścian
,
,
,
odpowiednio przez
,
,
,
objętość zaś czworościanu przez
. Udowodnić, że
![]() |
Czworościan
jest sumą czterech czworościanów o rozłącznych wnętrzach:
,
,
,
(w przypadku, gdy punkt
leży na brzegu
, niektóre z wymienionych czworościanów mogą degenerować się do trójkątów). Oznaczmy przez
,
,
,
odległości punktu
od płaszczyzn ścian
,
,
,
. Objętości czterech wymienionych czworościanów wynoszą (odpowiednio):
![]() |
Objętość czworościanu
można wyrazić w dowolnej z następujących czterech postaci:
![]() |
gdzie
,
,
,
są wysokościami czworościanu
opuszczonymi z odpowiednich wierzchołków. Wobec oczywistych nierówności
![]() |
dochodzimy do oszacowań
![]() |
Po dodaniu stronami i uwzględnieniu równości
otrzymujemy nierówność
![]() |
równoważną nierówności danej do udowodnienia w zadania.
Udowodnić, że dla każdej liczby naturalnej
zachodzi nierówność
![]() |
\spos{I} Udowodnimy nierówność silniejszą (patrz Uwaga 1):
![]() |
Oczywiście nierówność dana w zadaniu wynika z (1) natychmiast.
Dowód będzie indukcyjny. Dla
nierówność (1) zachodzi (w postaci równości).
Przyjmijmy słuszność (1) dla pewnej liczby naturalnej
. Chcemy wykazywać, że
![]() |
Korzystając z założenia indukcyjnego, przekształcamy lewą stronę (2), jak następuje:
![]() |
Nierówność (2) będzie udowodniona, gdy pokażemy, że
![]() |
Podnosząc (3) stronami do kwadratu otrzymujemy nierówność
![]() |
która jest równoważna (3). Przekształcamy (4) dalej, stosując przejścia równoważne:
![]() |
Ostatnia nierówność jest prawdziwa, a przy tym równoważna nierówności (4) - a więc i (3). To zaś wystarczy do udowodnienia tezy indukcyjnej (2).
Na mocy zasady indukcji nierówność (1) zachodzi dla każdej liczby naturalnej
.
Uwaga 1. Gdybyśmy próbowali przeprowadzić dowód indukcyjny nierówności danej w zadaniu w jej oryginalnej postaci, spotkałoby nas niepowodzenie. Przy dowodzeniu twierdzeń przez indukcję nierzadko zdarza się, że wzmocnienie tezy ułatwia problem, bowiem w kroku indukcyjnym jest moment, gdy teza staje się założeniem
. Omawiane zadanie stanowi typowy przykład takiej właśnie sytuacji.
Udowodnić, że istnieje nieskończenie wiele liczb naturalnych
, dla których każda z liczb
,
,
jest sumą kwadratów dwóch liczb całkowitych.
Dla dowolnej liczby naturalnej
przyjmijmy
. Dostajemy nieskończony, ściśle rosnący ciąg liczb naturalnych
, z których każda spełnia podany w zadaniu warunek:
![]() |
Rozstrzygnąć, czy istnieje taki wielomian
o współczynnikach wymiernych, że dla każdego całkowitego
wartość
jest liczbą całkowitą nieparzystą, a
— liczbą całkowitą parzystą.
Przypuśćmy, że
![]() |
jest wielomianem, o jakim mowa w zadaniu. Zgodnie z postawionym warunkiem, każdy ze współczynników
jest liczbą wymierną:
![]() |
Mianownik
zapiszmy w postaci
![]() |
Przyjmijmy
oraz ustalmy liczbę naturalną
większą od wszystkich wykładników
. Weźmy pod uwagę liczbę
![]() |
Dokładnie jedna spośród liczb
daje przy dzieleniu przez
resztę
, druga zaś - resztę
. W myśl warunku zadania, wartości
,
są więc liczbami całkowitymi różnej parzystości. Wobec tego
jest liczbą całkowitą nieparzystą.
Zachodzi wszelako równość
![]() |
Dla
wyrażenie w ostatnim nawiasie jest zerem; dla
wyrażenie to jest różnicą dwóch potęg dwójki o wykładnikach całkowitych dodatnich, a więc różnicą liczb parzystych. Czynniki
oraz
są całkowite. Wynikałoby stąd, że
jest liczbą parzystą - wbrew temu, co wykazaliśmy chwilę wcześniej.
Otrzymana sprzeczność dowodzi, że wielomian o podanych własnościach nie istnieje.
Dla danej liczby naturalnej
wyznaczyć liczby dodatnie
o sumie równej
, dla których iloczyn
![]() |
osiąga wartość maksymalną.
Niech
będą dowolnymi liczbami dodatnimi o sumie równej
. Przepiszmy tę równość, jak następuje:
![]() |
Po otwarciu nawiasów, lewa strona (1) przybiera postać sumy
składników, gdzie
![]() |
Średnia arytmetyczna tych
liczb równa się
i jest nie mniejsza od ich średniej geometrycznej:
![]() |
Stąd
![]() |
Nierówność między średnią arytmetyczną oraz średnią geometryczną (
liczb) staje się równością wtedy i tylko wtedy, gdy liczby te są równe. Zatem w nierówności (2) znak równości ma miejsce wtedy i tylko wtedy, gdy każdy z
składników sumy (1) (bez nawiasów) równa się
- czyli gdy
![]() |
Dla tych liczb iloczyn napisany po lewej stronie (2) osiąga swą wartość maksymalną.
W urnie znajduje się n kartek ponumerowanych liczbami od 1 do
. Wyciągamy z urny bez zwracania kolejno
kartek;
i
są ustalonymi liczbami naturalnymi,
. Niech
będzie numerem
-tej wyciągniętej kartki. Obliczyć prawdopodobieństwo tego, że w ciągu
jest dokładnie jedno maksimum lokalne.
Uwaga. Wyraz ciągu nazywamy maksimum lokalnym, jeśli jest liczbą większą od obu wyrazów sąsiednich.
Zajmiemy się najpierw przypadkiem szczególnym, w którym wyciągnięte kartki noszą numery od
do
(w pewnym porządku). Zakładamy więc, że zachodzi równość zbiorów
. Kolejność pojawiania się tych kartek w opisanym doświadczeniu wyznacza permutację
zbioru
.
Największą liczbą w tym zbiorze jest liczba
. Jeśli w ciągu
ma wystąpić dokładnie jedno maksimum lokalne, musi nim być właśnie liczba
. Wyrazy wcześniejsze, tj. występujące w danej permutacji przed
, muszą utworzyć ciąg rosnący; wyrazy późniejsze - ciąg malejący. (Oczywiście, gdy
, wówczas pierwszy z tych ciągów jest pusty; gdy zaś
- drugi jest pusty.)
Zatem ustalenie zbioru liczb poprzedzających w danej permutacji liczbę
w pełni identyfikuje permutację (mającą jedyne maksimum lokalne); kolejność, w jakiej te oraz pozostałe liczby muszą wystąpić jest już zdeterminowana przez warunek nieistnienia więcej niż jednego lokalnego maksimum.
Zbiór liczb poprzedzających
może być dowolnym podzbiorem zbioru
(może być w szczególności zbiorem pustym lub zbiorem, którego dopełnienie jest puste).
Mamy więc wzajemnie jednoznaczną odpowiedniość między podzbiorami zbioru
a rozważanymi permutacjami. Liczba podzbiorów zbioru
-elementowego wynosi
, tyle samo jest też więc permutacji zbioru
, w których występuje dokładnie jedno maksimum lokalne.
Ponieważ zaś liczba wszystkich permutacji zbioru
-elementowego równa się
, zatem prawdopodobieństwo wystąpienia dokładnie jednego maksimum lokalnego, przy założeniu równości
, wynosi
.
Zauważmy teraz, że to założenie w gruncie rzeczy nie ogranicza ogólności rozważań. Niech
będzie dowolnie ustalonym
-elementowym podzbiorem zbioru
i przypuśćmy, że właśnie
jest zbiorem numerów wylosowanych kartek. Kolejność wyciągania kartek wyznacza permutację zbioru
. Liczba permutacji mających tylko jedno maksimum lokalne (którym z konieczności musi być największa liczba zbioru
) wynosi
, tak samo, jak w przypadku zbioru
. Liczba wszystkich permutacji zbioru
wynosi
. Prawdopodobieństwo, że losowo wybrana permutacja zbioru
ma dokładnie jedno maksimum lokalne, równa się
.
Ponieważ dla każdego zbioru K otrzymujemy ten sam wynik, zatem otrzymana we wszystkich przypadkach wartość
jest odpowiedzią na postawione w zadaniu pytanie. Ta konkluzja, intuicyjnie jasna, może być uzasadniona w sposób bardziej formalny:
Niech
będzie ciągiem wszystkich
-elementowych podzbiorów zbioru
; kolejność ich numeracji jest bez znaczenia. (Oczywiście
.) Ze zbioru
wybieramy kolejno bez powtórzeń
elementów
. Rozważamy zdarzenia:
![]() |
Na mocy poprzednich rozważań, prawdopodobieństwo warunkowe zdarzenia
, pod warunkiem zajścia zdarzenia
, jest dla każdego
takie samo i równa się
:
![]() |
Zdarzenia
wyczerpują wszystkie możliwości i wzajemnie się wykluczają, a więc
.
Zgodnie z wzorem na prawdopodobieństwo całkowite:
![]() |
Jest to szukana wartość.
Pięciokąt wypukły ma pole
. Niech
,
,
,
,
będą polami pięciu trójkątów odciętych przez przekątne pięciokąta (wierzchołkami każdego z tych trójkątów są trzy kolejne wierzchołki pięciokąta). Udowodnić, że suma pewnych czterech liczb
przekracza
.

Niech
będzie rozważanym pięciokątem. Ustalmy oznaczenia tak, by trójkąt
miał minimalne pole (spośród pięciu trójkątów odciętych przez przekątne pięciokąta). Oznaczmy przez
punkt przecięcia przekątnych
i
.
Weźmy pod uwagę trójkąty
,
,
. Mają one wspólny bok
, pozostałe zaś wierzchołki leżą na jednej prostej, przy czym punkt
leży między
i
(rysunek 4). Wobec tego pole trójkąta
nie przekracza pola większego z trójkątów
,
. Ponieważ z założenia
, zatem także
![]() |
W podobny sposób (rozważając trójkąty
,
,
) wykazujemy, że
![]() |
Odnotujmy ponadto oczywistą nierówność
![]() |
(trójkąt
jest częścią właściwą trójkąta
) oraz jeszcze bardziej oczywistą równość
![]() |
Trójkąty, których pola występują po lewych stronach związków (1), (2), (3), (4), nie nakładają się na siebie i wypełnieją cały pięciokąt
. Zatem dodając te związki stronami otrzymujemy nierówność
![]() |
Jest to teza zadania.