I etap XL Olimpiady Matematycznej
Udowodnić, że jeśli liczby
,
(
) są względnie pierwsze, to liczba
jest podzielna przez
.
Oznaczmy:
![]() |
Są to liczby całkowite. Zachodzi równość
![]() |
czyli
. Zatem liczba
jako względnie pierwsza z
, musi być
dzielnikiem
; a to właśnie mieliśmy wykazać.
Dla ustalonej liczby naturalnej
znaleźć liczbę rozwiązań równania
![]() |
spełniających warunek
.
Uwaga.
jest największą liczbą całkowitą nie większą od
.
Oznaczmy lewą i prawą stronę podanego równania przez
i
. Przedstawiając liczbę rzeczywistą
w postaci
, gdzie
,
, możemy napisać:
![]() |
Zatem
wtedy i tylko wtedy, gdy
. Ta zaś równość jest równoważna stwierdzeniu, że
jest liczbą całkowitą. Stąd wniosek, że liczba
(
całkowite,
) spełnia warunki zadania wtedy i tylko wtedy, gdy
![]() |
lub
![]() |
Dla ustalonej wartości
istnieje
wartości
, dla których
jest całkowite (mianowicie ułamki
,
). Wobec tego liczba par
spełniających warunki (1) wynosi
. Warunki (2) spełnia tylko jedna taka para. Wszystkich liczb
spełniających warunki zadania jest więc
.
Trójkąty
i
mają równo obwody, a dwusieczne kątów zewnętrznych przy wierzchołkach
i
przecinają się w punkcie
. Dowieść, że kąty
i
są równe.
Sumy
i
są równe; oznaczmy ich wspólną wartość przez
. Na przedłużeniach odcinków
i
odkładamy odcinki
i
tak, by
![]() |
Trójkąty
i
są równoramienne, a punkt
leży na osi symetrii każdego z nich (rysunek 1). Zatem
![]() |
oraz
![]() |
Na mocy (1) i (2) trójkąty
i
są przystające, a więc
, czyli
. Uwzględniając związki (3) możemy przepisać tę równość jako
![]() |
Wykażemy teraz, że
![]() |
Weźmy pod uwagę zbiór
złożony z wszystkich punktów, których suma odległości od
i
równa się
. Jest to elipsa. Warunek, który ją określa, jest spełniony w szczególności przez punkty
i
. Zatem
.

Zauważmy, że proste
i
są styczne do elipsy
. Gdyby na przykład prosta
nie była do niej Styczna, wówczas moglibyśmy znaleźć na tej prostej punkt
taki, że
. Ale
(bo
jest symetralną odcinka
). Otrzymalibyśmy więc nierówność
, która jest niemożliwa.
Podobnie dowodzimy styczności prostej
do elipsy
.
Ogniskami
są punkty
i
. Z uzyskanych relacji styczności wynika, że cała elipsa
leży w sektorze wyznaczonym przez półproste
i
. Znajdują się tam więc i punkty
i
. Stąd słuszność stwierdzenia (5).
Konkluzją tego stwierdzenia jest równość
![]() |
Wszystkie przeprowadzone rozważania są słuszne przy każdej konfiguracji danych punktów. (Na przykład: punkty
i
mogą leżeć po tej samej stronie lub po różnych stronach prostej
. Gdy leżą po tej samej stronie, odcinki
i
mogą się przecinać, mogą być równoległe, bądź też przecinają się ich przedłużenia, przy czym punkt przecięcia tych prostych może leżeć ,,nad'' lub ,,pod'' prostą
. Gdy punkty
i
leżą po różnych stronach prostej
, powstaje czworokąt
, który może być wypukły, wklęsły, a może też się redukować do trójkąta. Rysunek 1 przedstawia tylko jedno z możliwych usytuowań tych punktów. Proponujemy Czytelnikowi wykonanie rysunków w innych przypadkach i przekonanie się, że istotnie rozumowanie prowadzące do równości (4) oraz (6) nie jest od rysunku zależne.)
Dodając stronami równości (4) i (6) otrzymujemy (po redukcji) dowodzoną równość
.
Dowieść, że nie można tak pociąć kwadratu wzdłuż skończonej liczby odcinków i łuków okręgów, by z otrzymanych części można było złożyć koło (części można odwracać).
Przypuśćmy, że podział, o jakim mowa w zadaniu, jest wykonalny. Otrzymane w jego wyniku części kwadratu oznaczmy przez
. Brzeg każdej figury
składa się ze skończonej liczby odcinków oraz łuków okręgów. Spośród łuków okręgów będących fragmentami brzegu
niektóre są zwrócone wypukłością na zewnątrz
, inne są zwrócone wypukłością do wewnątrz
. Sumę długości tych pierwszych łuków oznaczmy przez
, a tych drugich - przez
. Przyjmijmy
.
Weźmy pod uwagę sumę
.
Figury
powstały z podziału kwadratu. Brzeg kwadratu składa się z odcinków linii prostych. Zatem każdy fragment okręgu będący linią podziału kwadratu jest jednocześnie podzbiorem brzegu dwóch figur
, przy czym w jednej z tych figur jego długość wchodzi do sumy
ze znakiem plus, a w drugiej --- ze znakiem minus. Tak więc
.
Założyliśmy, że z figur
można złożyć koło. Niektóre z rozważanych łuków muszą być wtedy zużyte na utworzenie brzegu tego koła. Przy obliczaniu sumy
długości tych łuków będą liczone jednokrotnie, stale ze znakiem plus. Natomiast długości pozostałych łuków okręgów, tworzących linie podziału koła, ulegną redukcji, jak w przypadku kwadratu. Suma
będzie więc równa obwodowi koła.
Otrzymana sprzeczność (
i jednocześnie
) kończy dowód.
Dla danej liczby naturalnej
wyznaczyć liczbę ciągów
, których wyrazy
należą do zbioru
oraz spełniają warunek
dla
.
Wszystkie ciągi spełniające podane w zadaniu warunki podzielimy na trzy rodzaje:
lub
;\\
lub
;\\
.
Oznaczmy przez
,
,
odpowiednio liczbę
--wyrazowych ciągów I, II, III rodzaju. Każdy ciąg I rodzaju (długości
) można przedłużyć w jeden tylko sposób do ciągu długości
; będzie to ciąg II rodzaju (bowiem po zerze może być tylko jedynka, a po czwórce może być tylko trójka). Z każdego ciągu II rodzaju (długości
) można utworzyć dwa ciągi długości
, jeden I rodzaju i jeden III rodzaju (po jedynce zero, po trójce czwórka, bądź też, po jedynce lub trójce - dwójka). Wreszcie ciąg III rodzaju (długości
) da życie dwóm ciągom długości
, obu II rodzaju (po dwójce - trójka lub jedynka).
Otrzymujemy więc zależność
![]() |
a z niej:
![]() |
Z wzorów (1) widać, że
![]() |
Oznaczmy sumę
(czyli liczbę wszystkich dopuszczalnych ciągów długości
) przez
. Dodając stronami wzory (2) i uwzględniając równość (3) otrzymujemy związek:
![]() |
Musimy jeszcze znać wartości
i
. Ciąg długości
to pojedynczy symbol. Mamy do dyspozycji pięć symboli, więc
. Wypiszmy teraz wszystkie dopuszczalne ciągi długości 2 oraz 3:
![]() |
oraz
![]() |
![]() |
Wobec tego
![]() |
Stąd i z wzoru rekurencyjnego (4) otrzymujemy przez oczywistą indukcję odpowiedź:
![]() |
Obliczyć sumę szeregu
, w którym sumowanie przebiega zbiór
wszystkich liczb naturalnych niepodzielnych przez 2, 3, 5.
Liczba naturalna
jest niepodzielna przez
,
i
wtedy i tylko wtedy, gdy przy dzieleniu przez 30 daje jedną z następujących ośmiu reszt:
![]() |
Wobec tego suma, którą mamy obliczyć, równa się
![]() |
gdzie
oznacza sumę analogicznego szeregu utworzonego ze składników odpowiadających tym wartościom
, które mają postać
![]() |
Tak więc
![]() |
(Poprawność zastosowanego przekształcenia oraz słuszność równości (1) wynika z tego, że wyrazami rozważanego szeregu są liczby dodatnie; można je więc w dowolny sposób grupować i przestawiać, bez wpływu na zbieżność i wartość sumy szeregu.)
Prawa strona wzoru (2) przedstawia szereg geometryczny o ilorazie
. Jego suma równa się
![]() |
Podstawiamy te liczby do równości (1) i otrzymujemy
![]() |
Jest to poszukiwana wartość.
W przestrzeni dany jest skończony zbiór punktów, z których każde cztery są wierzchołkami czworościanu o objętości mniejszej lub równej 1. Udowodnić, że istnieje czworościan o objętości nie większej niż 27, zawierający wszystkie te punkty.
Niech
będzie czworościanem o maksymalnej objętości wśród wszystkich czworościanów, których wierzchołkami są punkty rozważanego zbioru. Oznaczmy przez
jego środek ciężkości, to znaczy punkt przecięcia czterech odcinków, z których każdy łączy wierzchołek czworościanu ze środkiem ciężkości przeciwległej ściany. Wiadomo, że środek ciężkości czworościanu dzieli każdy z tych czterech odcinków w stosunku
.
Niech
będzie obrazem czworościanu
w jednokładności o środku
i skali
(
- obraz punktu
itd.). Zgodnie z uczynioną przed chwilą uwagą, środek ciężkości każdej ściany czworościanu przechodzi w tej jednokładności na przeciwległy wierzchołek.
W myśl założenia zadania, objętość czworościanu
nie przekracza
. Zatem objętość czworościanu
nie przekracza
(stosunek objętości brył podobnych równa się sześcianowi skali podobieństwa). Wykażemy, że czworościan
zawiera wszystkie rozważane punkty - jest więc poszukiwanym czworościanem.
Przypuśćmy, że pewien z tych punktów - nazwijmy go
- leży poza czworościanem
. Każdy czworościan jest częścią wspólną czterech półprzestrzeni otrzymanych z podziału całej przestrzeni płaszczyznami ścian. Jeżeli więc punkt
nie należy do
, to znaczy, że
nie należy do jednej z tych półprzestrzeni; powiedzmy, do półprzestrzeni wyznaczonej przez płaszczyznę
. Innymi słowy,
leży po przeciwnej stronie płaszczyzny
niż punkt
. Ale płaszczyzna
, równoległa do ściany
czworościanu
, przechodzi przez jego wierzchołek
(bowiem, jak zauważyliśmy wyżej, wierzchołek
jest obrazem środka ciężkości ściany
w określonej na początku jednokładności).
Stąd wniosek, że odległość punktu
od płaszczyzny
jest większa niż odległość punktu
od tej płaszczyzny. Co za tym idzie, objętość czworościanu
jest większa od objętości czworościanu
. A przecież czworościan
określiliśmy jako ten spośród wszystkich czworościanów o wierzchołkach w zadanych punktach, którego objętość jest maksymalna.
Otrzymana sprzeczność dowodzi, że wszystkie punkty danego zbioru leżą w czworościanie
. Dowód jest zakończony.
Dana jest liczba naturalna
oraz skończony ciąg liczb rzeczywistych
. Dla każdej liczby naturalnej
wybieramy dwie liczby naturalne
,
spełniające warunek
i określamy ciąg
, jak następuje:
![]() |
Udowodnić, że jeżeli każda para liczb naturalnych
należących do przedziału
będzie wybrana nieskończenie wiele razy, to
![]() |
dla
.
Przyjmijmy oznaczenia:
![]() |
![]() |
Sumę
oznaczmy krótko przez
. Teza zadania orzeka, że ciąg
jest zbieżny do liczby
, także ciąg
Jest zbieżny do tej samej liczby, to samo można powiedzieć o ciągu
, i tak dalej: dla każdego numeru
ciąg
jest zbieżny, a liczba
jest wspólną granicą tych n ciągów. Sprowadza się to do wykazania, że
![]() |
Dla każdego
zachodzą nierówności
![]() |
(średnia arytmetyczna układu liczb zawiera się między najmniejszą a największą z tych liczb). Zauważmy dalej, że opisana w zadaniu operacja nie zmienia sumy liczb:
dla każdego
; a wobec tego
dla wszystkich
. Tak więc
![]() |
Oczywiście
jest najmniejszym przedziałem zawierającym wszystkie liczby układu
. Rozważana operacja nie wyprowadza poza ten przedział; układ
także jest w nim zawarty. To znaczy, że
![]() |
ciąg
jest niemalejący, a ciąg
jest nierosnący. Nierówności (2) pokazują, że pierwszy z tych ciągów jest. ograniczony z góry przez liczbę
, a drugi jest ograniczony z dołu przez tę samą liczbę. Istnieją zatem granice
![]() |
Jeśli wykażemy, że granice te są równe, to liczba
będzie musiała być ich wspólną wartością i otrzymamy dowodzoną równość (1).
Przypuśćmy wobec tego, że
. Mamy równość
![]() |
gdzie
jest parą wskaźników wybraną w
-tym kroku opisanej w zadaniu procedury (tj. przy określaniu układu liczb
). Ponieważ para ta zależy od bieżącej wartości wskaźnika
, bardziej poprawnie będzie oznaczyć ją przez
. Przepiszmy więc otrzymaną równość:
![]() |
Widać stąd, że
jest nierosnącym ciągiem liczb nieujemnych, więc zbieżnym do granicy skończonej. Możemy wobec tego przejść do granicy z wyrażeniem znajdującym się po lewej stronie równości (3): ta różnica dąży do zera. Wobec tego także różnica w nawiasie po prawej stronie równości (3) musi dążyć do zera.
Założyliśmy, że
. Oznaczmy liczbę
przez
jest to ustalona liczba dodatnia:
![]() |
Wyrazy ciągu zbieżnego do zera stają się od pewnego miejsca mniejsze od d. Istnieje więc taki numer
, że
![]() |
Weźmy pod uwagę przedział
. Zawiera on przedział
, a więc ma długość nie mniejszą niż
. Liczby
dzielą ten przedział
podprzedziałów (lub mniej, gdy niektóre z nich są równe). W każdym razie co najmniej jeden z tych podprzedziałów musi mieć długość nie mniejszą od
. Ustalmy ten podprzedział i nazwijmy go
.
Cały zbiór
zawiera się w sumie przedziałów
![]() |
odległych od siebie co najmniej o
, przy czym w obu tych przedziałach są jakieś elementy tego zbioru. Przyjmijmy:
![]() |
![]() |
są to niepuste zbiory wskaźników, dające w sumie zbiór
. Na mocy nierówności (4) (która musi zachodzić w szczególności dla
) wskaźniki
,
muszą oba należeć albo do
, albo do
. „Uśredniane" w
-tym kroku liczby
,
obie leżą albo w przedziale
, albo w
. Ich średnia arytmetyczna także leży w tym przedziale. Tak więc
![]() |
![]() |
I znów, na mocy (4), wskaźniki
i
muszą oba należeć albo do
, albo do
. Kontynuując to rozumowanie dowodzimy indukcyjnie, że
![]() |
(Intuicyjny sens rozumowania jest taki: podprzedział
stanowi ,,cezurę'' rozdzielającą całe ,,pole operacyjne'' na część lewą i prawą, których odległość wynosi nie mniej niż
; tymczasem nierówność (4) orzeka, że - począwszy od chwili
- do ,,uśredniania'' wybiera się już tylko pary liczb odległych od siebie o mniej niż
, a więc pary, których oba elementy leżą bądź w lewej, bądź w prawej części.)
Jeśli więc
jest taką parą wskaźników, że
,
(lub odwrotnie), to
dla wszystkich
- wbrew warunkowi zadania mówiącemu, że każda para wskaźników pojawia się w ciągu wybranych par
nieskończenie wiele razy.
Uzyskana sprzeczność pokazuje niesłuszność przypuszczenia, że
, i tym samym kończy cały dowód.
Uwaga. Przypuśćmy, że
jest parą wskaźników, która w ciągu wybranych par
pojawia się nieskończenie wiele razy. Będziemy wówczas mówili, że wskaźniki
oraz
są stowarzyszone. Założenie zadania można wyrazić następująco: każde dwa wskaźniki
są stowarzyszone. Zauważmy wszelako, że tak silne założenie nie jest nam potrzebne w dowodzie; wystarczy zakładać, że zbioru
nie da się podzielić na dwa niepuste rozłączne podzbiory
i
tak, by żaden element zbioru
nie był stowarzyszony z żadnym elementem zbioru
; udowodniona teza pozostaje w mocy, a dowód przenosi się bez żadnych zmian.
Wyznaczyć wszystkie liczby naturalne
,
,
spełniające równanie
![]() |
Z podanego równania wynika, że jeśli
,
,
jest rozwiązaniem, to
,
. Rozpatrzymy trzy przypadki:
{\em Przypadek} l.
. Równanie przybiera postać
, czyli równoważnie:
, czyli jeszcze inaczej:
![]() |
Rozważając wszystkie możliwe rozkłady liczby
na czynniki całkowite (dodatnie i ujemne) stwierdzamy, że nie ma rozwiązania w tym przypadku.
{\em Przypadek} II.
. Równanie przybiera postać
, czyli - analogicznie jak poprzednio -
![]() |
Znów rozważamy wszystkie rozkłady liczby
na czynniki i znajdujemy jedyne (w tym przypadku) rozwiązanie:
,
.
{\em Przypadek} III.
; także
. Tym razem musimy zauważyć, że zachodzi nierówność
![]() |
przy czym staje się ona równością tylko dla
.
Rozważyliśmy wszystkie możliwości i znaleźliśmy dwie trójki
liczb całkowitych będące rozwiązaniami danego równania:
oraz
.
Liczby dodatnie
,
,
spełniają nierówności
![]() |
Udowodnić, że z odcinków o długościach
,
,
można zbudować trójkąt i że pole tego trójkąta jest nie większe od
![]() |
Wykażemy, że istnieje w przestrzeni kąt trójścienny
taki, że
![]() |
Możemy przyjąć, że
,
. Oczywiście
(gdyby bowiem było
, to mielibyśmy
, wbrew założeniu). Zatem
.
Weźmy pod uwagę kąt wypukły
o rozwartości
. W obszarze tego kąta (w jego płaszczyźnie) umieśćmy półproste
i
tak, by
,
. Kąty wypukłe
i
mają niepustą część wspólną (bo
).
Niech
będzie obrazem kąta
w symetrii osiowej względem prostej
. Analogicznie określamy kąt
. Rozważamy kąty
i
, zawierające (odpowiednio) półproste
i
. Ich rozwartości wynoszą
i
- a więc kąty te mogą nie być wypukłe. Mają one w każdym razie niepustą część wspólną, bo zawierają kąty
i
(rysunek 2).
Wychodzimy teraz z rozważaniami w przestrzeń. Obracając półprostą
wokół prostej
otrzymujemy powierzchnię obrotową, rozdzielającą przestrzeń na dwie części. Jedna z nich jest nieograniczonym stożkiem kołowym (wypukłym); drugą będziemy nazywać stożkiem wklęsłym. W szczególnym przypadku, gdy
, obie te części są półprzestrzeniami (które też będziemy uważać za graniczną, ,,zdegenerowaną'' postać stożka); oczywiście rozdzielająca je powierzchnia jest w tym przypadku po prostu płaszczyzną.
Bierzemy pod uwagę ten stożek (wypukły lub wklęsły), który zawiera półprostą
. Oznaczmy go przez
. Rozwartość kąta przy wierzchołku stożka
wynosi
; płaski kąt
jest jego przekrojem osiowym. Analogicznie określamy stożek
(wypukły lub wklęsły), którego przekrojem osiowym jest kąt
. Z poprzednich konkluzji wynika, że stożki
i
mają wspólne punkty wewnętrzne. Ich powierzchnie boczne przecinają się wzdłuż dwóch wspólnych tworzących, położonych symetrycznie względem płaszczyzny
. Jedną z nich (dowolnie wybraną) oznaczymy przez
. Tworzy ona z osią obrotu stożka
, czyli z półprostą
, kąt o mierze
, a z osią obrotu stożka
, czyli z półprostą
- kąt o mierze
. Tak więc półproste
,
,
tworzą poszukiwany kąt trójścienny (rysunek 2).
Możemy przyjąć, że punkty
,
,
leżą na tych półprostych w odległości
od punktu
.

Niech M będzie środkiem odcinka AB. Wówczas
![]() |
![]() |
Analogicznie
![]() |
![]() |
Zatem trójkąt
ma boki długości
,
,
; jest więc poszukiwanym trójkątem.
Rzuty dowolnych trzech ścian czworościanu na płaszczyznę czwartej ściany pokrywają tę ścianę, a pola rzutów nic są większe niż pola samych ścian. Wobec tego pole trójkąta
nic jest większe od sumy pól trzech pozostałych ścian czworościanu
, czyli nie przekracza wartości
![]() |
To właśnie mieliśmy wykazać.
Punkty
,
,
,
leżą na powierzchni sfery, przy czym odległość każdych dwóch z nich jest mniejsza od długości krawędzi czworościanu foremnego wpisanego w tę sferę. Dowieść, że wszystkie te punkty można oświetlić jednym punktowym źródłem światła umieszczonym na zewnątrz sfery.
Niech
będzie dowolnym czworościanem foremnym wpisanym w daną sferę; punkt
niech będzie jej środkiem, a
- długością promienia. Weźmy pod uwagę wektory
![]() |
oraz sumę
![]() |
Analogiczna suma utworzona dla wektorów
(wyznaczonych przez wierzchołki czworościanu foremnego i jego środek ciężkości) jest, rzecz jasna, wektorem zerowym:
![]() |
Mnożymy skalarnie równość (1) stronami przez wektor
, a równość (2) przez
:
![]() |
![]() |
Odejmując otrzymane równości stronami dostajemy
![]() |
Zgodnie, z warunkiem zadania odległość
jest mniejsza od
dla dowolnej pary różnych wskaźników
,
. Wobec tego kąt między wektorami
,
jest mniejszy od kąta między wektorami
,
. To z kolei oznacza, że iloczyn skalarny
jest większy niż
dla
Zatem wszystkie trzy różnice będące składnikami sumy po prawej stronie równości (3) są liczbami dodatnimi i w konsekwencji
![]() |
Możemy teraz powtórzyć to samo rozumowanie zastępując wektor
dowolnym spośród wektorów
,
,
. Wobec tego
dla
. Znaczy to, że wektory
tworzą z wektorem
kąty ostre. Stąd wniosek, że punkty
leżą, wszystkie po jednej stronie płaszczyzny przechodzącej przez punkt
i prostopadłej do wektora
- czyli leżą na jednej połówce rozważanej sfery. Można je więc oświetlić z punktu położonego poza tą sferą.
Udowodnić, że dla każdej liczby całkowitej
istnieje taka liczba rzeczywista
, że przy każdym całkowitym
liczba
dzieli się przez
.
Użyjemy tożsamości
![]() |
zachodzącej dla dowolnych liczb
,
, a wynikającej natychmiast z wzoru dwumianowego. Zakładamy, że
jest daną w zadaniu liczbą całkowitą i przyjmujemy
. Wówczas
, więc
![]() |
Po prawej stronie wzoru (3) liczba
występuje tylko w parzystych potęgach. Wobec tego prawa strona (3) przedstawia liczbę całkowitą, i to będącą wielokrotnością
. Lewa strona (3) ma postać sumy, której drugi składnik jest (w myśl (4)) liczbą z przedziału
. Wynika stąd, że jej pierwszy składnik ma część całkowitą o
mniejszą od liczby napisanej po prawej stronie (3):
![]() |
Wystarczy zatem przyjąć
, by uczynić zadość postulatowi zadania.