Każdy punkt płaszczyzny o obu współrzędnych całkowitych pomalowano na biało albo na czarno. Dowieść, że ze zbioru w
szystkich pomalowanych punktów można wybrać nieskończony podzbiór, który ma środek symetrii i którego wszystkie punkty
mają ten sam kolor.
Przypuśćmy, że teza zadania jest fałszywa.
Rozpatrzmy symetrię środkową względem punktu
. Ponieważ nie istnieje nieskończony zbiór symetryczny względem
tego punktu i złożony z punktów jednego koloru, więc tylko skończenie wiele punktów o obu współrzędnych całkowitych
przechodzi przy tej symetrii na punkty tego samego koloru. Wobec tego istnieje taka liczba całkowita
, że dla każdego
punktu o współrzędnych całkowitych
, przy czym
, punkty
i
mają różne kolory.
Rozważając analogicznie symetrię środkową względem punktu
widzimy, że istnieje taka liczba całkowita
,
że dla każdego punktu o współrzędnych całkowitych
, przy czym
, punkt
ma inny kolor niż jego obraz
przez rozpatrywaną symetrię, czyli punkt
.
Przyjmijmy
i rozpatrzmy dowolną liczbę całkowitą
. Wówczas punkt
przy symetrii względem
punktu
przechodzi na punkt
, który jest przeciwnego koloru niż punkt
. Ponadto punkt 
przy symetrii względem punktu
przechodzi na punkt
, który jest przeciwnego koloru niż punkt
.
Wobec tego punkty
i
mają jednakowy kolor. Ponieważ
było dowolną liczbą całkowitą, więc wynika stąd,
że wszystkie punkty o pierwszej współrzędnej całkowitej i drugiej współrzędnej równej
mają ten sam kolor.
Jednakże punkty te tworzą nieskończony zbiór, którego środkiem symetrii jest punkt
.
Otrzymana sprzeczność z założeniem nie wprost kończy rozwiązanie.